Z kolei poza miastem można znaleźć m.in. Muzeum Motoryzacji i Techniki w Łubowcu, Zamek w Kórniku czy Park Krajobrazowy Promno. Przy wyborze noclegu warto więc zwrócić uwagę na to, jakie atrakcje turystyczne znajdują się w pobliżu. Gniezno to miasto, które warto odwiedzić ze względu na jego bogatą historię oraz wiele atrakcji „Budynek, w którym mieści się komenda pochodzi z XIX wieku i ma bardzo bogatą historię. Udało nam się ustalić, że w 1883 roku w miejscu obecnej dyżurki mieściła się kaplica, a pozostałe pomieszczenia zajmowane były przez szpital św. Jana. Chorymi zajmowały się wówczas siostry elżbietanki” – powiedziała PAP oficer prasowy gnieźnieńskiej policji Anna Osińska. Wizyta u psychologa dziecięcego powinna odbyć się w wielu sytuacjach, które są trudne dla dziecka i w których dziecko nie radzi sobie ze swoim zachowaniem. Dobrze jest zaplanować taką wizytę, kiedy planujemy separację lub rozwód, aby przygotować dziecko na to nietypowe wydarzenie. Co się dzieje w bocianim gnieździe w Przygodzicach [sierpień 2021] przez Renia [ 1 2 3 … 23 ] 446. 34155. 2021-08-28 23:20:21 przez Renia. Ten wątek jest zamknięty. Co się dzieje w bocianim gnieździe w Przygodzicach [lipiec 2021] przez Renia [ 1 2 3 … 78 ] 1541. 63891. 2021-07-31 22:56:56 przez JurasN. Królowie, królami, ale na swoją siedzibę Gniezno wybrali także masoni i ślady ich obecności są widoczne do dzisiaj, m.in. w symbolach umieszczonych na elewacji frontowej powyższej kamienicy. Oprócz tej kamienicy na szlaku znajdują się jeszcze budynek Miejskiego Ośrodka Kultury, CAS Largo oraz kamienica przy ul. Dąbrówki. Galeria Piastova w Gnieźnie została oficjalnie otwarta. Byliśmy na miejscu, by podglądać moment otwarcia i kompleks od środka. Zobaczcie nasze zdjęcia! Przypomnijmy, że Galeria Piastova zlokalizowana jest przy ulicy Witkowskiej 1 w Gnieźnie. W Galerii Piastova znajdziemy takie sklepy jak: - RTV EURO AGD. - Restauracja Pyra Poznańska. Przedstawiamy listę placówek, gdzie terminy oczekiwania na wizytę do lekarza w Gnieźnie są najkrótsze. Zwykle na termin do specjalisty trzeba długo czekać. Nie sprawdzamy jednak zwykle wszystkich możliwości. Zobacz naszą listę, dzięki której dostaniesz się do psychologa w Gnieźnie najszybciej. Jak długo trzeba czekać na wizytę do neurologaw Gnieźnie? Przedstawiamy listę ośrodków, gdzie dostaniesz się do lekarza najszybciej na NFZ w pobliżu swojego miejsca zamieszkania. Sprawdź proponowane przez nas miejsca, by nie czekać na wizytę do neurologa zbyt długo. Gdzie w Gnieźnie dostaniesz się do neurologa najszybciej? Punktem kulminacyjnym aspiracji piastowskiego księcia była wizyta cesarza Ottona w jego państwie. Sam cesarz również miał swoje powody, by przyjechać do Gniezna. Oficjalnym powodem, dla Przedstawiamy listę placówek, gdzie terminy oczekiwania na wizytę do lekarza w Gnieźnie są najkrótsze. Zwykle na termin do specjalisty trzeba długo czekać. Nie sprawdzamy jednak zwykle wszystkich możliwości. Zobacz naszą listę, dzięki której dostaniesz się do dermatologa w Gnieźnie najszybciej. Ejha4. Rodzina była tematem V Kongresu Nowej Ewangelizacji, który w dniach 24-27 października odbył się w Gnieźnie pod hasłem „Radość Miłości”. Spotkanie zgromadziło duchownych i świeckich ewangelizatorów, osoby zaangażowane w duszpasterstwo rodzin i ruchy prorodzinne, a także same rodziny. Kongres ma służyć zmianie mentalności, której jak ufam dokonuje w Kościele Duch Święty – powiedział na zakończenie bp Grzegorz Ryś. Przewodniczący Zespołu KEP ds. Nowej Ewangelizacji podkreślił: „tak jak jest Chrystus obecny w chlebie i winie, tak jest obecny w więzi małżeńskiej”. Uczestnicy czterodniowego spotkania starali się zanalizować obecną kondycję rodzin, jej potrzeby i zagrożenia przed jakimi stoi, miejsce, jakie zajmuje w Kościele, a także rolę, jaką może odegrać w prowadzeniu innych do Kościoła. Pojawił się także towarzyszenia zarówno rodzinom i małżonkom sakramentalnym, jak i parom niesakramentalnym o czym mówił o. prof. Terrence Kennedy, zauważając, że wiele par żyjących w sytuacjach nieregularnych może trafić do Kościoła właśnie dzięki chrześcijańskim małżonkom, którzy mogą stanowić moc łączący ich z Kościołem. „Dziś rodzina jest nową szansą dla Kościoła. Małżeństwa z problemami są ogromną szansą dla Kościoła. W sytuacji, gdy córki i synowie Boga są w wielkiej potrzebie, On może, w Kościele i przez Kościół, wylać swoją łaskę i swoje miłosierdzie” – przyznał. O rozeznawaniu i towarzyszeniu parom niesakramentalnym w drodze rozwoju wiary mówił też ks. prof. Andrzej Muszala. „Towarzyszyć ludziom w związkach niesakramentalnych, to ukazywać im w jaki sposób mogą dojść do pojednania z Jezusem Chrystusem na podstawie Pisma Świętego” – tłumaczył wskazując na jałmużnę, miłość, przebaczenie, przyprowadzenie kogoś do Chrystusa, czytanie Pisma Świętego jako pozasakramentalne sposoby, które przynoszą człowiekowi oczyszczenie i mogą prowadzić do rozwoju wiary. „Papież Franciszek zalecając rozeznawanie w przypadku osób w związkach nieregularnych nie zmienia doktryny, co mu się niesłusznie zarzuca” – stwierdził ks. Muszala przywołując tzw. kanony św. Bazylego, który także rozeznawał różne trudne sytuacje małżonków. Ważnym tematem kongresowych obrad było także duszpasterstwo rodzin, które – jak stwierdził uczestniczący w kongresie bp Wiesław Śmigiel – nie może być pomijane na żadnym poziomie. „Rodzina jest w centrum nauczania i życia Kościoła. Żaden program duszpasterstwa organicznego nie może nigdy, na żadnym poziomie, pomijać duszpasterstwa rodzin. Całe duszpasterstwo powinno być rozumiane i realizowane w kluczu rodziny” – podkreślił przewodniczący Rady KEP ds. Rodziny apelując, by powrócić do wizji duszpasterstwa miłości pasterskiej. „Trzeba pokochać małżeństwo i rodzinę – to jest istota” – podsumował przewodniczący bp Śmigiel. Uczestnicy kongresu mieli również okazję wysłuchać świadectwa małżonków Damien i Isabelle Hanus, którzy podzielili się doświadczeniem życia i ewangelizacji we Wspólnocie Chemin Neuf. Jak zauważyli, posługa – najpierw w parafii, a później w ramach wspólnoty – była dla nich ważna, bo mogli nieść Ewangelię razem. To dawało im wiele radości i pomagało bardziej kochać się w małżeństwie. Damien i Isabelle zwrócili też uwagę na błogosławieństwo jakim – zarówno w małżeństwie, jak i każdej innej wspólnocie – jest różnorodność charakterów i charyzmatów. „Muszę przyjąć tę różnicę jako szansę, a nie przeszkodę. Różnica to jest dobra nowina. Trzeba szukać różnorodności” – zachęcali małżonkowie. Małżonkowie podkreślili również, że płodność w małżeństwie to coś więcej niż rozrodczość, bo można być płodnym nie mając dzieci. „Rodzina jest oczywiście pierwszą misją dla małżeństw. Ale płodność to również dawanie świadectwa małżeństwa, które się kocha mimo trudności, zranień, bo świat tego potrzebuje. Świat potrzebuje małżeństw, które się kochają i świadczą o miłości Bożej” – przekonywali zaangażowani w posługę misji dla małżeństw KANA we Francji. O. Ksawery Knotz z kolei mówił o obecności Chrystusa w małżeństwie jako sakramencie. „Kiedy małżonkowie głoszą kerygmat, to objawia się on wtedy, kiedy mówią razem, ponieważ sakrament małżeństwa objawia się w znaku męża i żony - przez ten znak, w całkiem nowy sposób, objawia się i działa Chrystus” – mówił zakonnik podkreślając, że miłość Boża jest obecna w ludzkiej miłości nie tylko w sferze wolitywnej, ale także w bliskości i intymności fizycznej. Na kongresie nie zabrakło też konkretnych liczb i statystyk. Prof. Kaja Kaźmierska przedstawiła wyniki badań nad młodzieżą maturalną i rodzicami dzieci pierwszokomunijnych w archidiecezji łódzkiej przedstawiła prof. Kaja Kaźmierska. Dyrektor Instytutu Socjologii Uniwersytetu Łódzkiego zwróciła uwagę, że rodzina jest wartością stawianą na pierwszym miejscu przez respondentów we wszystkich badaniach socjologicznych w Polsce. Zdecydowanie dalej znalazły się natomiast małżeństwo czy wiara. Prof. Kaźmierska zauważyła, że w Polsce rozpada się co trzecie małżeństwo. „Widzimy pęknięcie między traktowaniem rodziny jako wartości, a sposobem realizowania tej wartości, czyli relacji rodzinnych w życiu codziennym. Pomimo pewnych pozytywnych deklaracji widzimy fundamenty budowane na piasku, a nie na skale” – mówiła socjolog. „Pozytywny wnioskiem jest to, że ludzie ciągle cenią sobie podstawowe wartości – jest zatem na czym budować. Negatywna konkluzja jest taka, że współczesne polskie rodziny nie są Bogiem silne” – zauważyła prof. Kaźmierska i stawiała pytanie czy zagrożenia współczesnego świata nie przeważą nad potencjałem wynikającym z faktu bycia chrześcijaninem. „Jesteśmy w miejscu, w którym możemy jeszcze odwrócić bieg historii, ale za moment może być już za późno” – stwierdziła socjolog. Obok świeckich w kongresie uczestniczyły osoby konsekrowane i księża, którzy przed oficjalnym otwarciem kongresu wzięli udział w specjalnym forum o „Amoris laetitia”, podczas którego również pojawił się temat towarzyszenia parom niesakramentalnym w rozwoju wiary. Uczestnikom kongresu towarzyszyli Prymas Polski abp Wojciech Polak oraz abp Grzegorz Ryś, którzy celebrowali Msze św., prowadzili rozważania podczas nabożeństw oraz brali udział w sesjach i panelach dyskusyjnych. „Kościół jest po to, aby towarzyszyć nie rodzinie idealnej, ale takiej, jaka ona jest. Punktem wyjścia jest życie, jest człowiek” – stwierdził w homilii Mszy św. sprawowanej drugiego dnia kongresu abp Ryś, wskazując na dwa kluczowe słowa – rozeznanie i drogę. „To, co jest ważne, to rozeznać czas obecny. Skupić się na człowieku tu i teraz. Być z nim tu i teraz. Ze strony Jezusa mamy nawet pewne przynaglenie, że nie można tego rozeznania odłożyć na pojutrze, albo za cztery lata. Pojutrze nie należy do nas. Jezus mówi, żeby nie bać się rozeznawać we własnym sumieniu, nie kryć się przed sumieniem” – wskazał abp Ryś. Drugie słowo – kontynuował – to droga. „Stanowczo za mało mówimy o drodze” – stwierdził, tłumacząc, że o ile w innych dziedzinach traktujemy aktywność człowieka jako obszar pracy i rozwoju, o tyle, mówiąc o małżeństwie i rodzinie myślimy „wszystko albo nic”. Doskonałość – stwierdził abp Ryś – „jest punktem dojścia, a nie punktem wyjścia”, a droga jest potrzebna, „abyśmy mogli na końcu stanąć spokojnie przed sędzią”. Powołując się na wystąpienie o. Ksawerego Knotza, autora książki „Seks jest boski” bp Ryś stwierdził, że „absolutnie objawiające” było stwierdzenie zakonnika, że „tak jak jest Chrystus obecny w chlebie i winie, tak jest obecny w więzi małżeńskiej!” „To jest właśnie to, czego potrzebujemy; przestać mówić o małżeństwie jako stanie konieczności w Kościele, ale zacząć mówić, że to jest to miejsce, gdzie się Chrystus objawia, gdzie jest obecny – mówi metropolita łódzki. – Małżeństwo jest sakramentem obecności Boga, to jest to czego my potrzebujemy, gdzie Bóg się też objawia właśnie w tej więzi, która ma milion sposobów wypowiedzi, łącznie z całą sferą seksualną. Dzięki Bogu za ten przełom” – mówił metropolita łódzki dodając, że jest pierwszy przełom w rozumieniu małżeństwa przez Kościół. Drugi przełom, tłumaczył abp Ryś, „ma krótszą metrykę” i jest to „przełom Franciszkowy” zawarty w papieskiej adhortacji „Evagelii gaudium” a mianowicie, że rzeczywistość jest ważniejsza niż idee. Arcybiskup tłumaczył, że w spotkaniu z każdym człowiekiem, to życie jest punktem wyjścia a nie idea. Chodzi o obecność Boga w życiu każdego człowieka, każdej pary, każdej rodziny, każdego małżeństwa i od tego konkretu idziemy do ideału – tłumaczył abp Ryś. Idea jest ważna, bo jest punktem dojścia, do którego duszpasterz chce poprowadzić człowieka – wskazał abp Ryś dodając jednocześnie: „nie zrobimy tego nigdy, jak nie zobaczymy Boga obecnego w jego życiu teraz. To jest przewrót Franciszkowy”. Metropolita łódzki wskazał, że Franciszek uprawia teologię wychodząc od życia, a nie od zasad. Przeciwstawił się też poglądowi, jakoby Franciszek chciał zmieniać doktrynę Kościoła. Podkreślił, że doktryna jest niezmienna, natomiast punktem wyjścia jest życie konkretnego człowieka. „Jak tego nie chwycimy to zrobimy sobie taką kupę zimnych kamieni i będziemy walić ludzi, że nie dorastają do idei” – przestrzegł abp Ryś. Prymas Polski z kolei, który przewodniczył Mszy św. otwierającej i zamykającej kongres wskazywał, że postawy towarzyszenia bez oceniania, postawy „blisko życia i człowieka” wciąż trzeba się uczyć. „Mieliśmy okazję zobaczyć i rozeznać do kogo i jak jesteśmy posłani, z czym i w jaki sposób mamy dalej iść, ale nade wszystko, w jaki sposób sami przeżywać to nasze wychodzenie, aby było ono naprawdę owocowaniem. Problem rodzi się wówczas, gdy żądamy, aby relacje były idylliczne czy też, aby ludzie byli doskonali, albo gdy siebie stawiamy w centrum i oczekujemy wyłącznie, aby się działo tak, jak chcemy” – mówił abp Polak cytując przywoływaną wielokrotnie w czasie kongresowy obrad papieską adhotrację „Amoris laetitia”. Metropolita gnieźnieński przestrzegał też przed przyjmowaniem postawy faryzeusza z czytanej tego dnia Ewangelii, który modląc się jednocześnie potępiał i poniżał bliźniego. „To ikona człowieka zepsutego” – powtórzył za papieżem Franciszkiem Prymas tłumacząc, że jest w tej postawie coś znacznie poważniejszego niż brak pokory. „Nie poznał on prawdy o sobie, bo przesłonił swoje prawdziwe życie dobrymi uczynkami, postami i dziesięcinami” – tłumaczył. Inaczej celnik. Ten nie miał czego, ani czym się zasłonić. Jego postawa, jak wskazał za św. Janem Chryzostomem abp Polak, była nie pokorą, ale prawdą. „Nie przysłaniać prawdziwego życia, nie zasłaniać go jakimiś pobożnymi uczynkami, nie czynić z tego wszystkiego fasady, za którą tak naprawdę nic nie ma. Mieć odwagę stawać przed Bogiem z pustymi rękami, z otwartym sercem, uznając prawdę o sobie, uznając siebie za grzesznika. Potrzeba nam tej postawy w naszym życiu, w życiu małżeństw i rodzin, w życiu wszystkich, którzy towarzyszą, czyli są blisko na droga życia małżeńskiego i rodzinnego. Taka postawa niesie w swej istocie radość miłości” – mówił abp Polak. Pytał też uczestników kongresu: „Z jakim sercem tu przyjechaliśmy? Czy te kongresowe dni naprawdę poszerzyły nam serce czy też wciąż jeszcze nasze serce oskarża, potępia, wytyka, napomina, a nie próbuje, nie usiłuje, nie stara się nawet zrozumieć i nie otwiera, by przyjąć prawdę o człowieku, o nas samych, grzesznikach umiłowanych przez Boga, prawdę o małżeństwie i rodzinie?” „Obyśmy – mówił na koniec abp Polak – wyszli stąd z rozszerzonym sercem, z nowym sercem, z sercem przepełnionym radością miłości, z sercem pokornym”. Kongresowym debatom i modlitwom towarzyszyły warsztaty i otwarty festyn ewangelizacyjny dla rodzin, który odbył się na zakończenie trzeciego dnia obrad. V Kongres Nowej Ewangelizacji odbywał się w Gnieźnie od 24 do 27 października pod hasłem „Radość Miłości”. Organizatorem spotkania był Zespół Konferencji Episkopatu Polski ds. Nowej Ewangelizacji. PRZEGLĄD SPORTOWY: - Który z seniorów zaliczył największy progres w tym roku, a który zawiódł? PIOTR MIKOŁAJCZAK: - Patrząc przez pryzmat całego sezonu i osiągniętego sukcesu przez naszą drużynę, czyli awansu do Nice 1. LŻ, należy stwierdzić, iż mieliśmy bardzo wyrównany zespół. Wszyscy seniorzy jechali na wysokim poziomie i wzajemnie się uzupełniali. Oczywiście, zdarzyły się słabsze występy pojedynczych zawodników, ale wówczas inni koledzy z zespołu nadrabiali tę lukę. Także moim zdaniem nikt w tym roku nie zawiódł, a na wyróżnienie zasługują wszyscy zawodnicy. Każdy pojechał na miarę swoich możliwości, zgodnie z oczekiwaniami władz klubu. Liderami zespołu byli moim zdaniem Mirosław Jabłoński i Marcin Nowak, a jeśli chodzi o największy progres w tym roku, to na pewno można było go zauważyć w postawie Adriana Gały, czy też Olivera Berntzona. Wykazali się oni wielką determinacją i wolą walki na torze. A wisienką na torcie była postawa wszystkich chłopaków w meczu finałowym w Gnieźnie z drużyną z Lublina. - A juniorzy? PIOTR MIKOŁAJCZAK: - Juniorzy podobnie jak seniorzy pojechali na miarę swoich możliwości, wypełniając oczekiwania, jakie stawiane były przed nimi przed sezonem. Każdy z nich wykazał się wolą walki i wielką determinacją. Największy jednak progres w tym roku zanotował moim zdaniem Patryk Fajfer. W zasadzie po dwuletniej przerwie w startach na torach żużlowych Patryk przed sezonem wyglądał, można powiedzieć niezbyt dobrze. Jednakże wielka determinacja, chęć pracy oraz duża liczba startów w zawodach młodzieżowych, pozwoliła Patrykowi na wejście w odpowiedni rytm, czego efektem były dobre wyniki osiągane przez niego podczas zawodów ligowych, jak i juniorskich. - Jaki będzie skład drużyny w następnym sezonie? Szykują się duże zmiany kadrowe? PIOTR MIKOŁAJCZAK: - Troszeczkę za wcześnie teraz o tym mówić, gdyż rozmowy i podpisywanie kontraktów można rozpocząć od 1 listopada. Oczywiście oferty do klubu spływają, ale podchodzimy do tego tematu bardzo spokojnie i na pewno nie będziemy uczestniczyć w „licytacjach” o zawodników. Na dzień dzisiejszy można powiedzieć, że trzon drużyny jest, gdyż z piątką naszych podstawowych seniorów osiągnęliśmy porozumienie. A co będzie dalej, zobaczymy. Najważniejszą dla nas kwestią jest zachowanie płynności finansowej i nie będziemy robić nic za wszelką cenę. Założeniem naszym jest budowanie zespołu perspektywicznego, młodego, który wykaże się wielką determinacją na torze. Pamiętajmy, że nazwiska w tym sporcie same nie jadą. - Czy możemy zdradzić kibicom jakieś konkrety na temat budowy składu? PIOTR MIKOŁAJCZAK: - Tak jak wspomniałem wcześniej, chcemy zbudować zespół młody, ambitny, złożony z chłopaków w pełni się rozumiejących na torze i poza nim. To ma być zespół z perspektywami na przyszłość, gdzie ma panować super atmosfera, tak jak to miało miejsce dotychczas. - Jak wygląda sytuacja finansowa klubu czy wszystkie zobowiązania wobec zawodników zostały uregulowane? PIOTR MIKOŁAJCZAK: - Sytuacja finansowa klubu jest bardzo dobra. Wszystkie należności wobec zawodników są w pełni uregulowane, i regulowane były na bieżąco. Każdy otrzymywał swoje wynagrodzenia bezpośrednio po meczu. Po niedzielnym meczu w poniedziałek otrzymywałem faktury od zawodników i we wtorek pieniążki były na ich kontach. Nie było żadnych poślizgów z jakimikolwiek płatnościami. Nie mamy również żadnych innych zobowiązań, czy to w stosunku do ZUS, US, czy też innych swoich kontrahentów. Jesteśmy jak podczas całego sezonu, na bieżąco z wszystkimi płatnościami. - Co możesz uznać za największą porażkę w minionym sezonie? PIOTR MIKOŁAJCZAK: - Nie zauważam nic takiego. Jedynie co mógłbym uznać za porażkę, to pogoda w tym sezonie, która płatała na figla. Każdy nasz mecz przy Wrzesińskiej, chyba oprócz jednego, był meczem zagrożonym z uwagi właśnie na warunki atmosferyczne. I to kosztowało nas więcej pracy, przygotowań oraz oczywiście finansów. - Jazda w wyższej lidze z pewnością wymaga większych nakładów finansowych. Czy macie już zaplanowany budżet na 2018 rok? Czy po awansie zgłosili się do klubu nowi sponsorzy? PIOTR MIKOŁAJCZAK: - Oczywiście, że jazda w wyżej lidze wymaga większych nakładów finansowych. Nad budżetem na 2018 rok pracujemy i wstępny jego zarys już jest. Wymaga on jeszcze doprecyzowania szczegółów, a następnie zatwierdzenia go przez Zarząd klubu. Jeśli chodzi o sponsorów, to zainteresowanie wzrosło. Rozmowy trwają, ale na teraz za wcześnie mówić o konkretach na ten temat. To dopiero początkowy okres rozmów i zapewne będzie trwał on do rozpoczęcia nowego sezonu, a można i powiedzieć, że przez cały. Myślę, że więcej będziemy mogli powiedzieć na ten temat w okolicach lutego-marca. - Ze składu, który wywalczył awans w zespole na pewno pozostaną, Mirosław Jabłoński, Marcin Nowak, Eduard Krcmar, Oliver Berntzon oraz Adrian Gała. Czy trudno było dojść do z nimi porozumienia? PIOTR MIKOŁAJCZAK; - Tak jak wspomniałem wcześniej, doszliśmy do porozumienia z trzonem drużyny z tego roku. Każdy z tych chłopaków deklarował chęć, pozostanie w naszym klubie, co zapewne ułatwiło nam to zadanie. Rozmowy, które prowadził z zawodnikami menedżer zespołu Rafael Wojciechowski oraz moja skromna osoba, były bardzo rzeczowe i można powiedzieć krótkie. Wystarczyło kilka dni i osiągnęliśmy z chłopakami porozumienie. Widać, że zawodnicy bardzo dobrze czują się w tym klubie, panuje świetna atmosfera, a i bieżąca płynność finansowa również miała duże znaczenie. - Jaki cel stawiacie sobie do zrealizowania w 2018 roku? PIOTR MIKOŁAJCZAK: - Chcemy sezon 2018 przejechać ze spokojem, bez wywierania żadnej presji na zawodnikach, tak jak miało to miejsce w obecnym sezonie. Takie podejście daje zawodnikom wiele spokoju. Oni wiedzą co mają robić na torze, a robią to najlepiej jak potrafią. Na torze leżą też ich pieniądze, więc zaangażowania i determinacji na pewno im nie zabraknie. Chcemy spokojnie się w tym pierwszym roku startów w 1 lidze żużlowej utrzymać. Awans do fazy finałowej będzie tylko in plus. - Czy jesteście zadowoleni z frekwencji? PIOTR MIKOŁAJCZAK: - W budżecie zakładaliśmy średnią widownię na poziomie 3500 kibiców. Osiągnęliśmy na meczach ligowych średnią powyżej 4000. Więc patrząc przez ten pryzmat, było dobrze. Choć oczywiście mogłoby być lepiej, gdyż robimy całe te show dla kibiców, a zawodnicy również potrzebują wsparcia swoich kibiców. Wierzę, że teraz w pierwszej lidze średnia frekwencja wzrośnie i osiągniemy średni pułap na poziomie 5000 kibiców. Najlepiej byłoby oczywiście mieć zawsze komplet publiczności, tak jak to miało miejsce podczas meczu finałowego z Lublinem. Może kibice w nadchodzącym sezonie dopiszą i też się tak stanie, z czego bylibyśmy oczywiście niezmiernie zadowoleni. "Kupili sześć wózków. Kasze, makarony, koncentraty". Co się dzieje w sklepach 20 lipca 2022, 18:39. 1 min czytania W Polsce trwa polowanie na cukier, a kolejne sklepy wprowadzają limit 10 kg na jeden paragon. Internauci dzielą się informacjami, że zaczyna się też wykupowanie innych produktów. Przyczyną są panika i rosnące ceny. Część osób decyduje się na zrobienie zapasów (zdjęcie ilustracyjne) | Foto: EPA/ANDY RAIN / PAP "Słyszałem dziś, że ludzie masowo wykupują cukier, mąkę, ryż, kaszę, olej itp., w obawie, że na jesieni będzie brakować tych towarów i będą drogie" — taki post zamieścił na Twitterze popularny profil zKaszebe. W odpowiedzi internauci dzielą się swoimi obserwacjami. "Widzę to w sklepach. Ludzie sami się napędzają", "Dziś cukru nie dostałem", "Wczoraj byłam w świadkiem, jak małżeństwo zrobiło zakupy na ponad 1700 zł. Sześć wózków. Kasze, makarony, koncentraty itd. Zażartowałam, że szykuje się długi wyjazd na wakacje. Okazało się, że nie. To zapasy" — piszą. Dalsza część tekstu pod wideo: Lokalny portal ze Zduńskiej Woli także odnotował problem. "Niektórzy zduńskowolanie wymieniają się informacjami, gdzie można kupić cukier. Ekspedientki, z którymi rozmawialiśmy, podejrzewają, że klienci robią zapasy, bojąc się kolejnych podwyżek" — opisali. Czytaj także w BUSINESS INSIDER Inflacja i informacje o psutych półkach Informacje o pustych półkach, a do tego właśnie rosnące ceny — to najpewniej główne przyczyny sklepowej paniki. Redakcja Business Insidera sprawdziła, że powodów do paniki jednak nie ma. Łańcuchy dostaw nie są przerwane, w razie chwilowych braków można kupić zamienniki produktów. Faktem jest, że bywają problemy w dostawach do sklepów, tu powodem z kolei jest wojna w Ukrainie czy niedobór pracowników w branży transportowej. Te problemy dotykają nie tylko Polskę. Tu przeczytasz więcej o wykupowaniu cukru ze sklepów i pustych półkach w marketach (dk, mz) Ja Polskę kocham, my kochamy Polskę, kochają Polskę ci, którzy nas popierają - powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński w Gnieźnie. Dodał też, że konieczne jest "zorganizowanie wielkiego ruchu społecznego dla ochrony wyborów", który miałby zapewnić ich spokojny Kaczyński spotkał się w niedzielę z sympatykami i działaczami PiS w Gnieźnie. Mówił między innymi o wolności. Jego zdaniem od wielu lat w Polsce mamy do czynienia z procesem "cofania się wolności".- Są w Polsce ci, którzy chcą, żeby tę wolność jeszcze dużo bardziej cofnąć, żeby po prostu Polaków - jak to się mówi - wziąć za twarz. Nie macie prawa i to nawet w zwykłej rozmowie, w żartach być ludźmi wolnymi, wyrażać swoich poglądów, tylko macie mieć poglądy jednego rodzaju, które jednocześnie macie nazywać demokratycznymi i wolnościowymi, chociaż są one antydemokratyczne i antywolnościowe - zwracał się do zebranych. Stwierdził, że to powtórzenie czegoś, co miało miejsce w Polsce w latach 40. XX wieku. - Wtedy te formacje, które tu wprowadzały komunizm w wersji stalinowskiej (...) oni się nazywali demokratami, a ci którzy z nimi walczyli - czy to politycznie, czy z bronią w ręku, byli właśnie reakcją, wrogami demokracji - Dzisiaj ciągle słyszymy od tamtych partii, że one są demokratyczne, że to będzie sojusz partii demokratycznych. To będzie szanowni państwo - jeśli powstanie - sojusz partii antydemokratyczny. Bo jedyną dużą, silną partią demokratyczną w Polsce jest dzisiaj Prawo i Sprawiedliwość i Zjednoczona Prawica - w GnieźniePAP/Marek ZakrzewskiKaczyński: Polskę kochają ci, którzy nas popierają- Ja Polskę kocham, my kochamy Polskę, kochają Polskę ci, którzy nas popierają. Jesteśmy przekonani, że ten rodzaj polityki to jest jedyna polityka uczciwa, jedyna, która może przynosić efekty. I ona właśnie prowadzi do tego, by nasz naród był spójny, by był rzeczywiście całością - powiedział że co najmniej od XVIII wieku "status Polaków jest bardzo obciążony złą opinią." - Konsekwentnie Polskę oczerniano - dodał. Zauważył jednak, że zdarzyło się "wzniesienie propolskie" w okresie Wiosny Ludów. - Ale generalnie ten proces przez cały czas trwał i niestety trwał także po 1989 roku i najgorsze jest to, że on znalazł potężnych sojuszników w naszym kraju - ludzie chorują na tak zwaną ojkofobię, czyli nienawiść do własnej ojczyzny - powiedział, że PiS zaczęło z tą chorobą zaciekle walczyć. - To wszystko, co dzieje się dziś w polskiej oświacie i jest tak gwałtownie i w niewątpliwie w ogromnej mierze z zewnętrznej inspiracji atakowane - to wszystko ma służyć temu, żeby Polacy zaczęli sami w siebie wierzyć, bo wielu nie wierzy, zaczęli być dumni z siebie, bo wielu się wstydzi na Zachodzie mówić po polsku. Trzeba z tym skończyć, i my z tym skończymy - Polskę kochają ci, którzy nas popierająTVN24Kaczyński: musimy zorganizować wielki ruch społeczny dla ochrony wyborówKaczyński ocenił, że jeżeli jego partia przegra wybory, w kraju "będą realizowane antypolskie plany". - Musimy zorganizować wielki ruch społeczny dla ochrony tych wyborów, bo patrząc na tych, którzy tutaj też przyszli (...) pod tę szkołę, oni się zjawią nie pod lokalami wyborczymi tylko w lokalach wyborczych. I tam będą nie tyle kontrolować, co wszczynać awantury. Dlatego my musimy być silni, my musimy tam też być i być w stanie się temu przeciwstawić - początku czerwca przedstawiciele partii opozycyjnych, samorządów i organizacji społecznych podpisali porozumienie w sprawie Obywatelskiej Kontroli Wyborów. Celem jest przeciwdziałanie możliwym nieprawidłowościom PiS wspomniał, że są również "plany zewnętrzne, których realizacja w dużej mierze zależy od sytuacji w Polsce". - To są te plany, które ostatnio kanclerz Niemiec Scholz czarno na białym przedstawił. Ma być jednocząca się, scentralizowana Europa, dokładnie Unia Europejska, i to ma być pod przywództwem Niemiec. Otóż Niemcy żadnych przesłanek do tego, żeby Europie przewodzić nie mają - podkreślił. Jego zdaniem "przede wszystkim nie mają przesłanek moralnych". - Kiedy Niemcy zaczęli uprawiać politykę rzeczywiście samodzielną, to co z niej wyszło? Wojna na Ukrainie i to wszystko, co mamy z gazem i inflacją. Ile razy Niemcy się biorą za europejskie sprawy, to za każdym razem z tego jest nieszczęście. Do kolejnego nieszczęścia nie dopuśćmy. I powtarzam: stwórzmy taki ruch, który doprowadzi do tego, że te wybory przebiegną spokojnie. Jaki będzie wynik - to zależy od obywateli, ale musimy uczynić wszystko, żeby to było wielkie zwycięstwo Zjednoczonej Prawicy - powiedział PAPŹródło zdjęcia głównego: PAP/Marek Zakrzewski

co sie dzieje w gnieznie